Opowiesci po polsku


Moje kredo

Ja wierze w milosc, prawdziwa, jedyna, tworcza sile serca i szczescie duszy. Wierze w swiatlo, cieplosc i swiatlo sloneczne, w cnoty: prawde, szczescie i przyjazn.

 

Ja wierze, ze ludzie potrafia sie wzajemnie wzbogacac, jak pozwola na to, i, ze odwaga uzdrawia mnie, ze moje obawy sa przezwyciezalne i moja nadzieja pomaga mi w wspelnieniu mych marzen.

 

Ja wierze w przyszlosc i przeznaczenie, w boga i znaki i cuda. Ja ufam terazniejszosci, w ktorej sie ucze i daje sie kierowac porami roku, mojej istocie i naturze.

 

I przede wszystkim wierze we mnie, moje mozliwosci, talenty, moje wizje i fantazje. Ja wierze, ze moj charakter stworzyl sie z wszystkich moich doswiadczen i ze anioly w obliczu ludzkim mnie sformowali. 

Dla boga

Spojrz, panie moj, jest gotowe. Ty sie obudziles, spogladasz na swe dzielo i ja sie zastanawiam o czym myslisz: Jestes dumny? Jestes zadowolony? Jestes szczesliwy? Czy chciales taki resultat? Jest tak jak chciales? I dasz sie teraz uczcic?

 

Spojrz, panie moj, ono sie rusza. Ty sie w nie wsluchujesz, ty swe dzielo obserwujesz i ja sie zastanawiam o czym myslisz: Boisz sie? Jest ci za sprytne? Jest ci za szerokie? Jest ci za waskie? Zalujesz, ze je stworzyles? I zniszczysz je znow?

 

Spojrz, panie moj, ono mowi do ciebie. Ty spogladasz sie zdziwiony, ty nie odpowiadasz twemu dziele i ja sie zastanawiam o czym myslisz: Czy wogole slyszysz co mowi? Interesuje cie to? Chcesz odpowiedziec lecz nie potrafisz? I rozumiesz je?

 

Ja spogladam na ciebie, panie moj i widze, ty stworzyles dzielo, ktore sie rusza i mowi. I ja pytam ciebie, sie ruszajac i mowiac do ciebie, ktorys mnie stworzyl, czy miales jakis konkretny przemyslony plan lub, czy stworzyles mnie z jakiegos humoru.

 

Ja spogladam na ciebie, panie moj, i nie widze niczego. Ja wsluchiwam sie, panie moj i nie slysze niczego, ja wskakiwam przed toba, panie moj, lecz ty nie robisz niczego. I ja pytam siebie, czy istniejesz, czy ja zostalam stworzona przez ciebie lub ty przeze mnie.

 

Ja spogladam na ciebie, panie moj, i nie widze nikogo. Czuje tylko powietrze w moich plucach i mgle wokol mnie. I ja pytam siebie czy tylko ja zadaje sobie pytania, czy ty tez sobie je zadajesz. Czy jestesmy w tym razem albo, jak wierze, tylko ja sama.

 

 

Morze we mnie

Tak, ono plynie powolnie, natura mnie uspakaja. Ja wiem, mi niczego nie brakuje. I tak meczy mnie slonce i ciesze się wiatrem. Ale slabe slowka, czy potraficie okreslic co mnie wzrusza? We mnie jest ogromne morze, glebokoniebieska woda, pelna zyczen i marzen. I nikomu nie pozwole wnurkowac, nikt nie widzi mnie naprawdę. Co widza, jest horyzont, który został rysowany na powierzchni morza. I oni, którzy leza na piasmu, spogladaja się cichych fali i zachodu kolorowego slonca. Powierzchnia jest namacalna i jak często slyszalam ze to jest piekne. Co ale jest z moim wnecze? Kto to widzi? I co warzniejsze: kto rozumi? Ja jestem deszczyk z perel, ja jestem kropelka rosy, ja jestem labiryntem. I gdy ktos tam wejdzie, dla mnie zostanie uwiezniony. Ale ja nie pozwalam im być czescia tego. Ja jestem we mnie sama i dla mnie to dziwne. Bo, z jednej strony chce wiedziec, ze potrafia spojrzec we mnie ale coz, tak nago przed nimi stac tez nie chce. I tak się kryje z moja ciemnoscia, moja glebia, moja sila i moim czarem z nadzieja, ze kiedys ktos przyjdzie, ktoremu chce pokazac kim jestem i co nosze w sobie.